Bielany i Lasek Wolski, czyli prawie jak nie Kraków

Czasami wcale nie trzeba szukać daleko, a na wycieczkę w niezwykłe miejsce można wybrać się miejskim autobusem. Białe wieże klasztoru kamedułów na Bielanach z daleka widział chyba każdy, ale czy mieliście okazję przyjrzeć się im z bliska?

Pustelnicy na Bielanach 

Na początek trochę historii. Kamedułów zaprosił do Krakowa Mikołaj Wolski, marszałek wielki koronny za panowania Zygmunta III Wazy. On też zobowiązał się do zapewnienia zakonnikom odpowiedniej siedziby. Wzgórze położone z dala od miasta i porośnięte lasem świetnie odpowiadało potrzebom eremitów. Kościół wybudowano na wzór włoskich budowli barokowych. Niestety jego fundator nie dożył momentu konsekracji (w 1642 roku), jednak zgodnie z życzeniem pochowany został w krypcie pod wejściem do kościoła.

Zakon kamedułów charakteryzuje się dość surową regułą. Dzień zaczyna się o 3:30. Mnisi skupiają się na modlitwie i kontemplacji, nie korzystają z radia czy telewizji oraz – z wyjątkiem ważnych sytuacji – zachowują milczenie. Nie odwiedzają swoich rodzin, za to kilka razy w roku mogą wspólnie udać się na wycieczkę poza klasztor.

Jest jednak 12 dni w roku, które trochę się różnią. To tzw. dni otwartej furty, kiedy przez cały dzień teren klasztoru częściowo dostępny jest dla osób z zewnątrz (daty poniżej). Co więcej to jedyne 12 dni w roku, kiedy miejsce to mogą odwiedzać kobiety.

 

Co zatem można zobaczyć? Oczywiście kościół i jego najbliższe otoczenie, np. dom gościnny, w którym znajduje się sala akustyczna. To coś w rodzaju architektonicznego telefonu – słowa wyszeptane w jednym kącie pokoju bardzo dobrze słychać w przeciwległym rogu.
Reszta klasztoru objęta jest klauzurą. Nie liczcie też na selfie z zakonnikiem. Może zwiedzania nie ma wiele, ale na pewno warto to miejsce poznać. Jeżeli Wasza ciekawość pozostała niezaspokojona, możecie podejrzeć jak teren klasztoru wygląda na satelitarnych zdjęciach Google 😉

Lasek Wolski

Po odwiedzinach u kamedułów można wybrać się na spacer po Lasku Wolskim. Zwłaszcza w tym roku warto w ten sposób uczcić jego jubileusz – dokładnie 100 lat temu w 1917 roku Kasa Oszczędności Miasta Krakowa kupiła ten teren i przekazała miastu z przeznaczeniem na park.
Położona niedaleko klasztoru Polana Bielańska to skrzyżowanie kilku szlaków. Na ciekawą wycieczkę można wybrać się szlakiem żółtym przez wąwóz Wolski Dół do rezerwatu Panieńskie Skały. W tej części parku rosną najstarsze na jego terenie buki – drzewa te maja około 150 lat. Skały zaś pochodzą z okresu jury. Choć nadal jesteśmy w granicach miasta, widoki na szlaku są zdecydowane nie-miejskie 🙂

Kącik toponomastyczny

Czy też lubicie wiedzieć skąd wzięła się nazwa danego miejsca? Moim zdaniem to fascynujące! W opisywanej okolicy znajdziemy kilka smaczków.

Nazwa dzielnicy Bielany wzięła się od białych habitów kamedułów. Tak samo zresztą jak w przypadku dzielnicy Warszawy o identycznej nazwie (stołeczne Bielany są chyba jednak trochę bardziej znane dzięki piosence i karuzeli).

Wzgórze, na którym stoi klasztor zwane jest Srebrną Górą. Historia tego określenia pochodzi z  czasów Mikołaja Wolskiego. Zakonnicy wybrali (dzisiejsze) Bielany na swoją siedzibę, jednak ziemie te należały wówczas do Sebastiana Lubomirskiego, który nie miał ochoty się ich pozbywać. Wolski zorganizował więc ucztę, na którą zaprosił Lubomirskiego i innych dostojników i w tym zacnym gronie oficjalnie poruszył temat trudności przy budowie klasztoru. Lubomirskiemu nie wypadało już chyba wtedy odmówić i ostatecznie zgodził się na przekazanie terenu kamedułom. W ramach rekompensaty Wolski podarował mu wówczas drogocenne srebrne naczynia używane w czasie tej uczty. Dziś nazwy Srebrna Góra używa także winnica, którą możemy podziwiać, idąc aleją Wędrowników.

Panieńskie Skały również mają swoją legendę, sięgającą jeszcze dawniejszych czasów. Historia związana jest z najazdem Tatarów i położonym niedaleko klasztorem Norbertanek na Salwatorze. Uciekające przed agresorami zakonnice schroniły się w tutejszym lesie, a skały zamknęły się za nimi, ratując je od śmierci.

Na koniec chyba moja ulubiona nazwa w całym Krakowie. Czy wąwóz Poniedziałkowy Dół i ulica o tej samej nazwie mają upamiętniać nostalgię za minionym weekendem? Na szczęście nie! Nie chodzi tu bowiem o dzień tygodnia, a nazwisko dawnego właściciela wąwozu.

Zatem korzystajcie z weekendu, żeby spacerować po Lasku Wolskim i nie dołujcie się – poniedziałek da się lubić 🙂

Dojazd

Samochodem do alei Wędrowników – tuż przy ulicy znajduje się spory parking. Niektórzy kierowcy wjeżdżają na samą górę, ale jest tam dosyć ciasno, droga wąska, moim zdaniem warto się przejść. Zwłaszcza, że idziemy w otoczeniu dość dla naszego kraju niezwykłym – po obu stronach rozciąga się winnica Srebrna Góra.  Można również dojechać autobusem 109, który odjeżdża z przystanku przy stadionie Cracovia. Wysiadamy na przystanku Bielany-Klasztor.

Dni otwartej furty

Wielkanoc
Poniedziałek Wielkanocny
N.M.P. Królowej Polski – 3 maja
Niedziela Zesłania Ducha Świętego
Poniedziałek po niedzieli Zesłania Ducha Świętego
Niedziela po 19 czerwca
2-ga niedziela lipca
4-ta niedziela lipca
1-sza niedziela sierpnia
Wniebowzięcie N.M.P. – 15 sierpnia
Narodzenie N.M.P. – 8 września
Boże Narodzenie – 25 grudnia

 

Przeczytaj również

  • Mam tam dość blisko. 1.5 godziny jazdy samochodem. Może kiedyś sie wybierzmy.

    • Na pewno po drodze też znajdzie się coś ciekawego i będzie super wycieczka 🙂

  • Przepiękne okolice ma ten Kraków :). Myślę, że to ciekawe, żeby móc zobaczyć klasztor od środka, dlatego Dni Otwartej Furty dopisuje do listy „must to see”.

    • Mężczyźni mają łatwiej, bo mogą wchodzić na teren klasztoru codziennie o określonych porach. Ale podejrzewam, że w Dni Otwartej Furty atmosfera jest trochę luźniejsza 😉 Warto odwiedzić takie miejsce chociaż raz.

  • hej, planujemy kilka weekendowych wyjazdów w wakacje, super że tu trafiłam 😀 Kraków to jedno z naszych ulubionych miast i mam ochotę na poznanie okolic po tym wpisie 🙂

    • Okolice Krakowa są co najmniej tak samo piękne jak i samo miasto, więc warto.

  • Szkoda, że mam tak daleko do Krakowa. Chętnie bym pospacerowała po tym lasku. 🙂

  • Ja w Krakowie kilka dobrych lat pomieszkałam! Sentyment pozostał!