Woda, skały i pokutnicy

Mickiewicz opiewał dzięcielinę na Litwie, a ja wciąż zachwycam się podkrakowskimi dolinkami. Dzisiejszą bohaterką jest Dolina Będkowska – jedna z najdłuższych na Jurze (ma około 7 km). Również w innych kategoriach bije ona rekordy, ale o tym za chwilę.

Informacje praktyczne

Z jednej strony Dolina Będkowska jest na pewno mniej dzika od pozostałych – znajduje się tu kilka domów, a szlak biegnie asfaltową ścieżką, przez co od czasu do czasu mijają nas samochody. Z drugiej strony dzięki temu dolina jest łatwo dostępna dla rowerzystów, wózków, kijkarzy i wszelkich niedzielnych spacerowiczów.

Można tu dotrzeć z różnych kierunków – my zazwyczaj parkujemy w Będkowicach, następnie idziemy szlakiem żółtym i przez Bramę Będkowską wkraczamy do samego centrum doliny.

Woda

W dolinie zaczyna swój bieg potok Będkówka. Jego źródło to jedno z największych wywierzysk krasowych Jury i ponoć nigdy nie zamarza. Kawałek dalej z kolei znajduje się największy na Jurze wodospad o nazwie Szum. Jak wspominałam, Dolina Będkowska ma rozmach. Lubię się przy nim zatrzymać na chwilę i poobserwować pędzącą wodę. Hipnotyzuje.

Wody w ogóle w dolinie jest pod dostatkiem – znajduje się tu również gospodarstwo rybackie i kilka stawów hodowlanych. Podobno na miejscu można zjeść świeżą rybę, ale przyznam, że nigdy jeszcze nie korzystaliśmy.

Skały

Jak to na Jurze, skał jest tu do wyboru do koloru w różnych kształtach i o bardzo ciekawych nazwach. Najbardziej majestatyczna jest Sokolica (nie mylić z tą w Pieninach). Skała ma ok 80m, a na jej szczycie znajdują się ślady dawnego grodu rycerskiego. Przekonać się o tym mogą chętnie trenujący tu wspinacze. Jeśli zaś ktoś nie jest fanem poruszania się w pionie, może też dotrzeć na szczyt ścieżką bezpośrednio z Będkowic (trzeba kierować się w stronę punktu widokowego).

Idąc dalej szlakiem, nie sposób przegapić Iglicę. Również w pobliżu wodospadu (po drugiej stronie potoku), trafimy na Dupę Słonia. Skałka ta zdecydowanie wygrywa konkurs na najbardziej kreatywną nazwę, którą zawdzięcza temu, że z profilu rzeczywiście przypomina słoniowy zadek.

 

Skała o nazwie Dupa Słonia w Dolinie Będkowskiej

Pokutnicy

Brandysówka to gospodarstwo agroturystyczne znajdujące się w samym sercu doliny tuż pod Sokolicą. To także miejsce o ciekawej historii. Rodzina Brandysów osiedliła się w tu już pod koniec XIX wieku. Wówczas przez dolinkę przebiegała granica zaborów austriackiego i rosyjskiego, z czego korzystali i przemytnicy, i działacze niepodległościowi.

W dwudziestoleciu międzywojennym natomiast pojawili się w niej inni goście – taternicy, którzy traktowali jurajskie skałki jako świetne miejsce do treningu przed wyprawami w wysokie góry. To ponoć właśnie Maria Brandysowa nadała im przydomek Pokutnicy. Bo z jakiego innego powodu, jeśli nie za pokutę, mieliby wspinać się na skały, dzwoniąc przy tym ciężkim, stalowym ekwipunkiem? Brandysówka stała się wówczas punktem wypadowym wypraw na okoliczne skałki i do dziś jest miejscem przyjaznym wspinaczom (tuż obok działa stacja GOPR). Podczas spaceru można się tu zatrzymać na pierogi czy gorącą czekoladę, a nawet przenocować (z psem, jeśli ktoś takiego posiada). Przy odrobinie szczęścia można też spotkać Victora i Pioruna, czyli duet osiołek i koń. 

Choć wpis publikuję w połowie kwietnia, zdjęcia pochodzą jeszcze z marca 😉 Teraz w Dolinie Będkowskiej jest już na pewno zielono, więc tym bardziej warto się wybrać !

Szlaki


Przeczytaj również