Oswajanie zimy

Według niektórych teorii co siedem lat zmienia się charakter. Może coś w tym jest, bo akurat po ostatniej podzielnej przez siedem rocznicy urodzin, postanowiłam – ja, piecuch – polubić zimę. Nie stało się to za sprawą księżniczki Elsy. Doszłam po prostu do wniosku, że skoro taki mamy klimat, to trzeba go polubić. Od tego czasu parę lat z rzędu nie było śnieżnej zimy. Czyżby zadziałało prawo Murphy’ego? Nie będę tu jednak szukać teorii spiskowych i podzielę się po prostu kilkoma sposobami na przyjemne przetrwanie zimy. Mało tekstu, dużo obrazków!

Z grubej rury – sporty zimowe

Najlepszy sposób na polubienie zimy, to znaleźć hobby, do którego zima będzie niezbędna! Pierwszym zimowym sportem, za jaki się wzięłam, była jazda na łyżwach. W sezonie czynne są liczne lodowiska na otwartym powietrzu. Osobiście jednak wolę lodowisko kryte i w Krakowie często bywam gościem lodowiska Cracovii.

Jednak żeby naprawdę polubić zimę, nie ma co się chować w wygodnej hali. Trzeba pójść na żywioł! Postanowiliśmy zatem spróbować nart biegowych. Sport ten ma tę wielką zaletę, że nie wymaga górskich stoków i można go uprawiać w dowolnym miejscu. Pod warunkiem, że jest śnieg oczywiście. W bliskich okolicach Krakowa na biegówkach jeździć można między innymi w Ojcowie czy Puszczy Niepołomickiej. Jednak ze śniegiem bywa rożnie, więc żeby w pełni skorzystać z białego szaleństwa warto wybrać się trochę bardziej na południe.  Świetna trasa biegowa dla początkujących (ale też dla wytrwałych) znajduje się w Nowym Targu i zaczyna się na lotnisku tamtejszego aeroklubu. Pętla ma w sumie 15 kilometrów i zaczyna się dość płasko, można więc spokojnie trenować bez obawy wpadnięcia w niekontrolowany poślizg. Spokojnie można też poszusować w parku zdrojowym w Rabce, a jeżeli ktoś lubi piękne widoki wybrać się na trasy w Białce Tatrzańskiej.

Nieco łagodniej – zimowe spacery 

„Najtrudniejszy pierwszy krok” mówią słowa piosenki. I rzeczywiście, kiedy zimno i mróz, nie chce się wyściubiać nosa z domu. Ale warto, a jeszcze bardziej warto wybrać się na krótką wycieczkę za miasto. Brudny śnieg, sól na butach, zimny tramwaj – zima w mieście to jak aromat identyczny z naturalnym. Wyprawa w Dolinki Podkrakowskie (niezawodne) lub do lasu zmienia perspektywę, jest po prostu pięknie. Warto też odkrywać znane miejsca w zimowej szacie. Zazwyczaj jest wtedy mniej ludzi, luźniej, ciszej.

Puszcza Niepołomicka

Tyniec

Dolina Bolechowicka

Jeżeli te argumenty Was nie przekonały…

… to pozostaje mi już tylko argument ostateczny! Gorąca czekolada nigdy nie smakuje tak dobrze, jak po solidnym spacerze na mrozie.

Mam nadzieję, że któryś z pomysłów Wam się spodobał. A teraz – byle do wiosny!

 

 

  • Mi najlatwiej jest polubic zime przez szybe, z okna, przyklejona do rozkosznie rozgrzanego kaloryfera. Ale nie powiem, Olu, tym wpisem zachecilas mnie mocno, by oswoic zime, tym razem juz nie przez okno, ale na zywo. Pozdrawiam serdecznie Beata

    • Bardzo mnie to cieszy. Trzeba dać zimie szansę. Kaloryfer będzie cierpliwie czekał:) Pozdrawiam!

  • Hmm, może faktycznie coś jest w tej teorii o zmianie charakteru! Ja ostatnią porządną zimę przeżyłam bodajże w 2010 roku, i nie wspominam jej jakoś szczególnie ciepło (haha!), bo po prostu nie lubię zimna. Chyba. Od pięciu lat mieszkam w krajach, które takiej zimy, jaką my znamy, albo w ogóle nie mają (Rwanda), albo mają w bardzo niewielu miejscach (RPA), i tak mi jakoś ostatnio trochę brakuje chłodu… 😉 Zwłaszcza jak oglądam takie ładne zdjęcia z dużą ilością śniegu i słońcem, a i gorąca czekolada, tudzież grzaniec, najlepiej jednak smakują, gdy na zewnątrz mróz! 🙂

    • Pewnie wiele osób zamieniłoby się na zimę w ciepłym klimacie, ale wszędzie dobrze gdzie nas nie ma;) A czy w tych miejscach, gdzie mieszkasz, też można zaobserwować widoczne zmiany pór roku? (przepraszam za ignorancję) Ostatnio to właśnie doceniam w naszym klimacie, że mimo wszystko rytm natury daje o sobie znać.

      • W RPA jak najbardziej można, choć zależy, w której prowincji się mieszka, bo to ogromny kraj i różne strefy klimatyczne, ale ogólnie są pory roku i w zimie (czyli od czerwca do sierpnia) też gdzieniegdzie leży śnieg. Natomiast w Rwandzie przez cały rok jest mniej więcej taka sama temperatura, czyli ciągle jest lato, tylko albo jest pora sucha, albo deszczowa 🙂 Klimat ogólnie bardzo przyjemny, bo choć bywa gorąco, to nie jest wilgotno (Rwanda leży w górach, do 4500 m n.p.m., ja w stolicy Kigali jestem na mniej więcej 1500 m). Jednak brakuje mi bardziej wyraźnych różnic pogodowych w ciągu roku, a szczególnie wiosny i jesieni! 🙂

  • ja uwielbiam wszystkie pory roku, myślę, że każda ma coś w sobie… ale przez to ostatnie zdjęcie zima może stać się moją ulubioną 🙂

  • Zima może byc całkiem przyjemna ale my zdecydowanie wolimy lato, chyba jesteśmy na baterie słoneczne 😉

  • www.magiadomu.blogspot.com

    Od paru lat próbuję postawić dzieci na narty i mi nie wychodzi – a to nie ma śniegu, a to dzieci chore, a jak zdrowe to już nie ma śniegu… Pocieszam się, że jeszcze mają czas 🙂 A sama ostatnio zaczęłam uprawiać marszobiegi zimowe.

    • Super. Dzieciom na pewno łatwiej się nauczyć. Ja jak myślę o zjazdówkach to jednak obawiam się, że się połamię;)

  • Dobra, czekolada mnie przekonuje!!! 😀

  • Miejsko Wiejsko

    Nie taka zima straszna, jak ją malują 😉 można polubić zimowe spacery 😉

  • Kocham zimę! Kocham! Narty, sanki i bałwanki – jak jej nie lubić? I jeszcze można bezkarnie wylegiwać się przed kominkiem. 🙂

    Pozdrawiam
    famename.pl

    • Sanki! Nie jeździłam na sankach od baardzo dawna (liczba dwucyfrowa). Będzie trzeba nadrobić!

      • Polecam! Warto poszaleć w taki odjechany sposób. 🙂

  • Anna Kostrzewska

    Po przeczytaniu tekstu kocham zimę jeszcze bardziej 🙂

  • Kamil Radlak

    Ja chcę wiosnę! Zima już dała mi w kość 🙂

  • Nie miałem pojęcia, że tyle tras biegowych powstało na Podhalu. Przy dobrej zimie nawet park może się okazać dobrym miejscem na narty biegowe 🙂