Ojcowskie nowości

Zdarzyło Wam się poczuć ten powiew świeżości, kiedy na coś pozornie znanego spojrzycie z innej perspektywy? Ostatnio w ten sposób poznawaliśmy na nowo okolice Ojcowa. To miejsce, które odwiedzaliśmy już wiele razy, jednak zawsze były to maksymalnie kilkugodzinne wycieczki. Jak mówią Włosi mordi e fuggi (czyli gryź i uciekaj). Tym razem postanowiliśmy się przekonać, jak dolina wygląda wieczorem, kiedy większość turystów już wyjechała i co kryje się w miejscach, do których jeszcze nie dotarliśmy. Na to odkrywanie starego na nowo wybraliśmy jedyną taką noc w roku – noc sylwestrową.

Mapka i informacje praktyczne

Grodzisko

Naszym punktem wypadowym był Młyn Katarzyńskich w Grodzisku. Gospodarstwo agroturystyczne, w którym nadal działa młyn gospodarczy pochodzący z XIX wieku. Młynów wodnych było w Dolinie Prądnika sporo, ale do dnia dzisiejszego tylko ten pozostał czynny. Wystarczy wyjść na podwórko i posłuchać szumu wody. Niedaleko znajduje się również udostępniony do zwiedzania młyn i tartak Boronia, zamknięty jednak w sezonie zimowym. Wrócimy tam na wiosnę! Tymczasem wybraliśmy się na pieszą wycieczkę.

Nigdy wcześniej nie zatrzymywaliśmy się w Grodzisku – zawsze celem była Pieskowa Skała lub Ojców. Nadszedł czas, by to nadrobić. Czerwonym szlakiem wybraliśmy się w kierunku pustelni bł. Salomei. Na początek trzeba wspiąć się (schodami) po zboczu doliny. Na górze jednak znajduje się świetny punkt widokowy i siedząc w słońcu na ławeczce, możemy uspokoić lekką zadyszkę, jeśli takowa wystąpiła.

Niedaleko młyna Katarzyńskich znajduje się skała o intrygującej nazwie Skamieniały Wędrowiec. Legenda głosi, że został w nią przemieniony pewien podróżnik, który tak zachwycił się Doliną Prądnika, że nie chciał jej już nigdy opuścić.

Pustelnia błogosławionej Salomei

Historia kościoła i pustelni sięga XIII wieku. Salomea była siostrą Bolesława Wstydliwego i po śmierci męża wstąpiła do klasztoru Klarysek, do którego Grodzisko należało do XIX wieku.

Obecnie stoi tu niewielki barokowy kościół. Za nim znajduje się budynek z trzema kaplicami w formie sztucznych grot, wspomniana pustelnia oraz obelisk ze słoniem postawiony tu dla upamiętnienia zwycięstwa Jana III Sobieskiego pod Wiedniem.

Dolina Sąspowska

Choć Ojcowski Park Narodowy licznie odwiedzany jest przez turystów, to w Dolinie Sąspowskiej przyroda jest nadal trochę dzika. Przynajmniej w Nowy Rok – w mroźnej, zimowej odsłonie jest naprawdę piękna. Dostać się tu można bezpośrednio z Ojcowa lub od strony parkingu Złota Góra. W tej drugiej opcji zejście ( a co za tym idzie późniejsze podejście) jest dość strome, ale widoki jakie oferuje odwracają uwagę od wysiłku.

Na spacer idziemy żółtym szlakiem wzdłuż potoku Sąspówka. Ludzi może niewiele, ale dolina ma innych mieszkańców – od 30 lat żyją tu bobry. W kilku miejscach trafimy na wybudowane przez nie tamy i ślady poobgryzanych drzew. Nie spotkaliśmy żadnego osobiście – być może słuchały akurat Trójkowego Topu Wszechczasów (tak jak i my w słuchawkach, niech żyje technologia!).

Dolina Sąspowska to też świetne miejsce na kijaszkowanie w rytmie nordic walking!

Zapomniane uzdrowisko

Przyznaję się uczciwie, że dopiero podczas ostatniego wyjazdu odkryłam, że na sporej polanie na przeciwko Kaplicy na Wodzie jeszcze przed wojną stał dom zdrojowy Goplana. Symbol dość krótkiej, acz bujnej kariery Ojcowa jako uzdrowiska. To na tyle ciekawy temat, że (kiedyś w przyszłości) poświęcę mu osobny wpis.

Skoro w tak bliskim miejscu można odkryć tyle nowości, to co dopiero czeka na nas w innych zakątkach globu. Czas wyłączyć komputer*** i ruszać w świat!

*** żartuję, zostańcie tu jeszcze trochę 🙂

PS. A jak wygląda noc sylwestrowa w tych okolicach? Jest ciemna i pełna gwiazd – w sam raz na zimne ognie!

 


 

Przeczytaj również

  • Zawsze jak czytam o Ojcowie, to mnie to jakoś rozczula, bo pochodzi stamtąd moja rodzina. Do tej pory zawsze byłam tam latem, ale widzę, że i zima zapewnia piękne widoki!

    • Każda pora roku jest dobra na Ojców, choć w ciepły letni dzień bywa tu naprawdę ciasno, o czym pewnie miałaś okazję się przekonać. Mieliśmy nadzieję na dużo śniegu, ale popadało dopiero po naszym powrocie.

  • Marysia

    Bajkowy Ojców, więc okolice też muszą byc wspaniałe. Świetna wycieczka!

  • Przyznam, że w Ojcowskim Parku Narodowym byłam jeszcze jako mała dziewczynka, ale miło jest odświeżyć trochę pamięć. A może właśnie przydałoby się tam wrócić 🙂 Przepiękne zdjęcia 🙂 Pozdrawiam, A.

  • Pamar Travel

    Myślę sobie, że to zależy od osobowości, jeśli potrafisz się zachwycać najbliższą okolicą, to i świat Cię zachwyci, a jeśli ktoś nie potrafi doceniać piękna wokół to ciężko go zadowolić nawet na rajskiej wyspie. Także czekają Was pełne zachwytu podróże 🙂

    • W samo sedno! Taką filozofią podróżniczą staramy się kierować 🙂 Pozdrawiam!

  • Bardzo interesująco przedstawiasz te miejsca 🙂 ja w Ojcowskim Parku byłam tylko raz i … nie mogłam znaleźć maczugi 😀

    • Podejrzewam, że nie Ty jedna:) Ta maczuga (jak na swoją dumną nazwę), jest raczej niepozorna.

  • Ostatnio w tych okolicach byłem na wycieczce rowerowej, ale nigdy nie dotarłem do pustelni, ani do Doliny Sąspowskiej. Będzie co nadrabiać następnym razem 🙂

    • Cały czas jest co odkrywać. Ja bym jeszcze chciała przetestować trasę nordic walking ze Skały do Ojcowa. Życzę udanych rowerowych eskapad 🙂

  • Pingback: Dancing w Ojcowie czyli czar dawnego uzdrowiska()