Bolechowicki Maharadża

Jak już kiedyś wieściłam, Dolinki Podkrakowskie są dobre na każdą porę roku! Czas więc na dolinkę w zimowej odsłonie. Tym razem zapraszam na spacer po Dolinie Bolechowickiej z książką w plecaku.

Dolina Bolechowicka

Dolina Bolechowicka jest naprawdę łatwo dostępna i przystępna dla wszystkich. Można do niej wygodnie dojechać zarówno autem jak i autobusem. Wycieczka może być długa lub krótka – sama dolina ma długość około 1,5km, ale można zrobić sobie spacer okrężny i przez Zelków wrócić do Bolechowic. W skrócie – dla każdego coś miłego.

Z miejscowości do wąwozu idziemy szlakiem czarnym (ok 0.6km) i po krótkim spacerze docieramy do wrót, czyli Bramy Bolechowickiej. Niesamowite, że te wysokie na 30 metrów skały powstały w morzu, jakie kiedyś (daaawno temu) istniało na tych terenach. Choć mniejsze w skali, to mają w sobie coś z górskiego majestatu. Na Bramę składają się dwie skały – Filar Abazego i  Filar Pokutników, i to na tym ostatnim czai się on:

Chiński Maharadża

Od razu uprzedzam, że ze wspinaniem się nie mam nic wspólnego. Nie wspinam się nawet po szczeblach kariery, choć to temat na inną historię. Jednak pewnego razu trafiłam w Dużym Formacie na wywiad z Wojciechem Kurtyką, sławą polskiego himalaizmu. Zaintrygowana, postanowiłam sięgnąć po jego książkę Chiński Maharadża. I już w tytule objawia się specyficzne podejście Kurtyki do kwestii wspinaczkowych podbojów i Cyfry (kto przeczyta, ten będzie wiedział, o czym mowa). Bowiem w swojej pierwszej książce nie opowiada o żadnym ze spektakularnych wyczynów w Himalajach. Rzeczony “maharadża” to nazwa drogi wspinaczkowej wyznaczonej na jednym z filarów Bramy Bolechowickiej, którą to Kurtyka postanowił przejść bez asekuracji. Himalajska fantazja, prawda?

Powieść pozwala zrozumieć (lub przynajmniej spróbować), co pchało autora do podejmowania trudnych i niebezpiecznych wyzwań. Okazuje się, że był to Dżem, bo takie imię bohater nadał strachowi, a konkretnie konieczność przeciwstawienia się mu. Niektórych strach paraliżuje, jego motywuje do stawienia czoła własnej słabości. W imię zachowania godności i zaufania do samego siebie. Jednak ta wewnętrzna powinność prowadzi niemal do obsesji. Ostatecznie nasz bohater jest już dojrzałym mężczyzną, wspinaczem z bogatym dorobkiem, prowadzi firmę, można by rzec jest człowiekiem ustatkowanym. A jednak nie może wybić sobie z głowy pomysłu wspinania się bez asekuracji po 30 metrowej skale. Według mnie to świetna książka psychologiczna – o pasji, o życiu w zgodzie ze sobą, o obsesji, trochę o życiowych kryzysach i potrzebie odbudowania poczucia własnej wartości.

W dodatku powieść jest naprawdę ciekawie napisana. Styl autora jest momentami niezwykły, poetycki, jednocześnie bardzo często zabawny. Znawcy wspinaczego świata pewnie odnajdą tu trochę aluzji do rzeczywistych postaci i wydarzeń. Jednak nie ma sensu zaliczać jej do tzw. literatury górskiej – jednych taka etykietka może zniechęcić, innych z kolei rozczarować. To po prostu warta uwagi książka, którą w dodatku możecie poczytać w ciepły dzień na kocyku w Dolinie Bolechowickiej i znad jej stron zerkać na kolejnych zdobywców Chińskiego Maharadży.

Wąwóz

Spod bramy ruszamy dalej wąwozem. Prowadzi nas żółty Szlak Dolinek Jurajskich, który łączy Ojców i Paczółtowice, więc jeśli komuś mało będzie wędrowania, jest pole do popisu. Ścieżka prowadzi wzdłuż potoku Bolechówka. Jak mówią (nomen omen) źródła, to jeden z najczystszych potoków na Jurze. Po drodze trafimy na dwa charakterystyczne punkty. Pierwszy to piękny dwustopniowy wodospad. Przyjemnie postać przy nim chwilę i posłuchać szumu wody. Drugim punktem, który chyba na długo wpisze się w krajobraz jest drzewo przewrócone na ścieżkę. Nie wiem, ile już tam leży, ale mieliśmy okazję przechodzić przez nie w aurze letniej, zimowej i możliwe, że na wiosnę też je zastaniemy. Na szczęście nie jest to przeszkoda trudna do pokonania.

Podoba Wam się taki kącik turystyczno-literacki? Mam nadzieję, że tak, bo mam jeszcze kilka pomysłów;) Zatem do bibliotek i w dolinę, hej!

Przeczytaj również

  • Widoczki piękne, musi tam być obłędnie na wiosnę 🙂 Koniecznie zabiorę tam moich chłopaków.
    Pozdrawiam 🙂

  • www.swiattomskiego.blogspot.co

    Ale zaskakująca recenzja… Świetny pomysł na wycieczkę!

  • Agata Borkowska

    Wspaniałe zdjęcia, i te widoki…pomarzyć można:) Uwielbiam wycieczki ale latem lub wiosną, zimą natomiast mnie to przeraża:)

    • Najtrudniejsze to wyjść z domu, potem już z górki 🙂 Jestem ciepłolubna, ale lubię spacery w lekkim mrozie. Zwłaszcza, że w ostatnich latach śnieg jest rzadkim widokiem.

  • Natalia

    Śliczne widoki i bardzo ciekawy wpis 🙂

    http://klawyzakatek.blogspot.com/

  • Rysie Tropy

    Hahaha 😀 Nie wspinasz się po szczeblach kariery? 😀 Ale za to najwyraźniej stawiasz na rozwój osobisty, a to nawet ważniejsze 🙂

  • Anna Kawecka

    ciekawy wpis i dużo pięknych zdjęć 🙂