Rowerem przez kukurydzę

Słów kilka o poznawaniu okolic Krakowa na dwóch kółkach. Najbardziej znana i uczęszczana jest chyba trasa wałem wiślanym do Tyńca. Spore możliwości dają również okolice Zabierzowa i Dolinki Krakowskie, choć tamtejsze szlaki wydają mi się bardziej wymagające. Mój typowo miejski rower pasuje raczej do wypadów z koszykiem na Targ Pietruszkowy, niż jazdy po nierównych ścieżkach.

Całkiem przystępne szlaki rowerowe znajdują się natomiast na północ od miasta na terenie gmin Zielonki i Wielka Wieś. W ostatnich latach przeprowadzono renowację i oznakowano 84 kilometry tras, jest więc w czym wybierać. Na stronie www.roweremprzezzielonki.pl można znaleźć aktualne mapki i opisy.

Poniżej krótkie podsumowanie naszych dwóch rowerowych eskapad z tego sezonu.

rower_wycieczki_zielonki_krakow

Wycieczka 1 – Przez łąki i pola do Zamku Korzkiew mapka


Szlakiem czerwonym (Szlak Orlich Gniazd), który na tym odcinku pokrywa się z Drogą św. Jakuba.

Tam: Kraków (pętla Krowodrza Górka) – Zielonki – Pękowice – Giebułtów – Kwietniowe Doły – Zamek Korzkiew

Powrót: Zamek Korzkiew – droga 794 – Trojanowice – Pękowice – Zielonki – Kraków

W tej wersji wyprawa to łącznie ok 25,6km i ubytek 922 kalorii (według wyliczeń pewnej popularnej aplikacji). W większości trasa prowadzi po drodze asfaltowej, nie licząc paru wyjątków jak ulica Pękowicka, na której asfalt kończy się dość szybko i mimo że znajdujemy się kilka kilometrów od centrum Krakowa, możemy zaznać uroków jazdy polną drogą. Innym etapem, który spodoba się tym, co nie lubią szorować po asfalcie, jest wąwóz Kwietniowe Doły pomiędzy Giebułtowem a Prądnikiem Korzkiewskim. Ścieżka idzie tu dość mocno w dół, na szczęście została utwardzona i wzmocniona siatką. Postanowiliśmy jednak ominąć ten odcinek w drodze powrotnej, bo wąwóz – chociaż ładny – ze względu na strome zbocza uznaliśmy za jednokierunkowy.

kwietniowe_doly

Na trasie nie ma bardzo trudnych podjazdów i nawet umiarkowanie wprawny rowerzysta da sobie z nimi radę, a w ostateczności podprowadzi rower bez ujmy na honorze. Odcinek między Pękowicami a Giebułtowem zachwyca widokiem na Dolinę Prądnika. W samym Giebułtowie można zwiedzić zabytkowy kościół Św. Idziego z XVII wieku.

rower_giebultow_krakow

Głównym celem naszej wycieczki był jednak Zamek w Korzkwi. Zamek należy do prywatnego właściciela, ale jest udostępniany dla zwiedzających. Został wybudowany w XIV wieku jako rezydencja obronna i jest dość skromnych rozmiarów. Przez wieki zmieniał kształt i gospodarzy, a w końcu stopniowo podupadał. Obecnie po remoncie znajduje się w nim hotel i restauracja. Prace rekonstrukcyjne nadal trwają, a w planach jest podobno stworzenie muzeum kuchni staropolskiej (najlepiej interaktywnego). Dotarliśmy tu w sobotnie popołudnie, kiedy akurat trwały przygotowania do ślubu, jednak pozwolono nam się trochę rozejrzeć, więc spalone kalorie nie poszły na marne. Z miejscem tym wiąże się też legenda mówiąca, że pod dziedzińcem pochowani zostali rycerze, którzy mają chronić zamek. Więcej o Korzkiewskim Parku Kulturowym można przeczytać na stronie korzkiew.pl

zamek_korzkiew img_20160730_133924269

W drodze powrotnej zmieniliśmy nieco trasę. Przejechaliśmy kawałek drogą 794 (Wolbrom-Kraków), jednak ruch samochodowy jest tutaj dużo większy, więc szybko znowu skręciliśmy w pole i czerwonym szlakiem rowerowym (okrężnym) dojechaliśmy do znanych nam już Pękowic i przez Zielonki wróciliśmy do Krakowa.

Wycieczka 2 – Przez Kulawe Dołki do lamusa mapka


Druga wycieczka odbyła się na fali efektu „wow” po pierwszej udanej wyprawie. Ponieważ dobrze mieć jakiś cel, wybraliśmy dwa interesująco brzmiące miejsca na mapie. Krążąc tu i tam, zrobiliśmy w sumie 24km i straciliśmy 853 kalorie.

Tam: Kraków – Witkowice – Park Leśny (Kulawe Dołki) – Witkowice – pole kukurydzy – Zielonki – pole kukurydzy – Garlica Murowana

Powrót: Garlica Murowana – Zielonki – Kraków

Kulawe Dołki to potoczna nazwa Parku Leśnego Witkowice. Z północy Krakowa można tu szybko dojechać szlakiem czarnym (Kościuszkowskim). Park sam w sobie bardzo nam się podobał, jednak dołki okazały się rzeczywiście kulawe, a w dodatku błotniste i ostatecznie zdecydowaliśmy się zawrócić.

rower_kulawe_dolki

Naszym drugim celem była Garlica Murowana, do której jechaliśmy szlakiem czerwonym (okrężnym), następnie szlakiem niebieskim (średnicowym), którym nieco skróciliśmy sobie trasę, żeby za Fortem Zielonki wjechać znów na szlak czerwony.  Poznając te okolice, doszliśmy do wniosku, ze jest to prawdziwe zagłębie kukurydziane. Na szczęście kolby kukurydzy nie przysłaniają nam widoków.

rower kukurydza

Ostatni odcinek trasy to dluuuuuuugi zjazd do Garlicy Murowanej. Można naprawdę się rozpędzić i poczuć wiatr we włosach (pod kaskiem), ale lepiej uważać, bo na samym dole ścieżka skręca niemal pod kątem prostym. W ten sposób meldujemy się tuż przy bramie wejściowej na teren dawnego zespołu dworskiego, należącego obecnie do Uniwersytety Rolniczego. Jego najstarszym elementem jest właśnie lamus, czyli budynek gospodarczy z XVII wieku. Oprócz tego zachowała się również brama i spichlerz. Nie są to zabytki klasy zero, ale dobrze aby wycieczka miała jakiś cel, a przy okazji można było się czegoś nauczyć. A dowiadujemy się na przykład, ze UR posiada tu winnicę, a z uprawianych winorośli wytwarza (w celach naukowych) wino „Garlicki lamus”. Na stronie UR znajdują się szczegółowe informacje na temat samej uprawy oraz lista miejsc, w których można kupić to lokalne wino: winnica.ur.krakow.pl

Garlica_Murowana

W drodze powrotnej dojechaliśmy najkrótszą drogą do Zielonek, a potem znaną nam już trasą do Krakowa. Po drodze namacalnie doświadczyliśmy różnicy miedzy światem wirtualnym i realnym, bo oznaczona na mapie ulica, której przez chwilę szukaliśmy, okazała się po prostu ścieżką wydeptaną przez łąkę. Rower ma jednak tę zaletę, że dotrze tam, gdzie cztery koła nie dotrą.

Północne okolice Krakowa oferują jeszcze inne wycieczkowe możliwości, które na pewno przetestujemy w następnym sezonie 🙂