Zielona pętelka

Konkrety – co? gdzie? jak?

Dzisiaj propozycja dla niezmotoryzowanych lub/i fanów MPK. To prawda, że najłatwiej poruszać się po okolicach Krakowa samochodem. Rozkłady jazdy linii aglomeracyjnych nie pozwalają na przesadną spontaniczność. Dla chcącego jednak nic trudnego! Całkiem wygodnie komunikacją miejską można dotrzeć do Tyńca. Pierwsze skojarzenie to oczywiście Opactwo Benedyktynów, ale tym razem to nie klasztor jest celem wyprawy. Chcemy trochę więcej pochodzić, więc wybieramy się na spacer zielonym szlakiem wokół Tyńca. [Gwoli ścisłości dodajmy, że od ponad 40 lat Tyniec leży w granicach administracyjnych miasta Krakowa, nie trzeba zatem nawet inwestować w bilet na II strefę. Żadnych wymówek. Ruszamy.]

tyniec_klasztor_wał_spacer_zielony_szlak

Naszą wycieczkę zaczynamy na Rynku Dębnickim, który w słoneczną niedzielę około południa przypomina opuszczone miasteczko, nad którym kontrolę przejęły gołębie. Podróż autobusem trwa około 20 minut. Wysiadamy na przystanku Tyniec i kierujemy się zielonym szlakiem nad Wisłę. Tutaj z kolei jak zwykle czeka w pogotowiu drużyna kaczek i łabędzi. Nic dla nich nie mamy, więc idziemy dalej ścieżką po wale wiślanym. Ten odcinek jest nam znany, jednak nigdy nie sprawdzaliśmy, co kryje się dalej. Tam, gdzie droga się kończy i zaczynają się pokrzywy.

IMG_20160612_114850978

Szlak prowadzi pod górę, a podejście jest dość strome, więc warto mieć na sobie dobre buty. Wzgórze, na które wchodzimy to Grodzisko. Nazwa nie jest przypadkowa – ok. 500 lat p.n.e. istniało tu grodzisko z kultury łużyckiej. Amatorzy archeologii dostrzegą zapewne ślady obwałowań. Jeśli o mnie chodzi, najbardziej doniosła wydaje mi się informacja, że właśnie w Tyńcu natrafiono na szkielet kota pochodzący z II w p.n.e. – to najprawdopodobniej najstarsze takie znalezisko w Polsce. Pra-kota przywieźli nam Celtowie, co dowodzi, że nie mogli być aż tak bardzo koszmarni.

Ci, których mniej interesują kamienie i koty sprzed dwóch tysięcy lat, mogą po prostu delektować się przyjemnym spacerem po lesie. Kolejny odcinek szlaku prowadzi ulicą Grodzisko, którą docieramy do ulicy Bogucianka, czyli głównej drogi prowadzącej przez Tyniec. Tutaj, jeśli komuś już wystarczy maszerowania, można wsiąść w autobus powrotny. Lub inaczej, jadąc z Krakowa można dojechać do przystanku Tyniec Kamieniołom i zacząć spacer w tym miejscu. Tak czy owak idziemy w las. Jest tutaj naprawdę spokojnie i podczas całej wędrówki nie spotykamy prawie nikogo. Nie licząc mrówek i innych leśnych żyjątek oraz tej huby, która udaje misia koalę:

IMG_20160612_124330059

Na terenie lasu znajduje się rezerwat przyrody Skołczanka, którego celem jest ochrona nie tylko roślinności, ale też ponad 500 gatunków rzadkich motyli (nie widzieliśmy żadnego, więc chyba są bezpieczne).

Jeżeli czyta to znawca zielonego szlaku, zapewne zauważy, że w tym opisie czegoś brakuje. Tak się złożyło, że nas, niedzielnych piechurów, w pewnym momencie szlak postanowił zgubić. Jednak nie ma tego złego, na pewno wybierzemy się do Lasu Tynieckiego raz jeszcze. Ostatni odcinek naszego spaceru prowadził wzdłuż ulicy Nad Czerną, która oferuje piękny widok na klasztor na Bielanach oraz obwodnicę Krakowa. Naszą niepełną pętelkę zakończyliśmy na przystanku MPK Bolesława Śmiałego, który zaznaczyłam na poniższej mapie.

Taka wycieczka to świetny pomysł na popołudniowy relaks na prawdopodobnie naprawdę świeżym powietrzu. Można się też różnych ciekawych rzeczy dowiedzieć: na przykład o której wstać, żeby posłuchać świergotka.

IMG_20160612_130801663

las_tyniecki_info