Czarny Ląd w Srebrnym Mieście

Konkrety – co? gdzie? jak?

Jeżeli marzycie, żeby zobaczyć piasek Sahary, a chwilowo brakuje Wam czasu i środków nic straconego. Poznawanie Afryki można rozpocząć metodą małych kroków i na początek wybrać się do Olkusza. Jedyne 40 km od Krakowa znajduje się jedno z najciekawszych w kraju Muzeów Afrykanistycznych. Tak, ja też wcześniej o nim nie słyszałam.

Swoje zbiory Olkusz zawdzięcza niesamowitym osobowościom darczyńców. Po raz pierwszy Afrykę przywieźli tu dr Bogdan Szczygieł i jego żona Bożena Szczygieł – Gruszyńska. Oboje lekarze w latach 60. wyjechali do Nigru, gdzie mieszkali i pracowali przez ponad 10 lat. Ich pasją była lokalna kultura i sztuka. W latach 70. swoje zbiory przekazali Towarzystwu Przyjaciół Ziemi Olkuskiej, dając początek obecnemu muzeum.

Ciekawa jest historia drogi tych eksponatów do Polski. Kosztowny transport opłacił ówczesny prezydent Nigru, Hamani Diori. Państwo Szczygłowie zaprzyjaźnili się z prezydentem po tym, jak pomogli mu odnaleźć Polaka, który w czasie II wojny światowej uratował mu życie. Jak się okazało mężczyzna ten pochodził z Zakopanego, a jego syn pracował z koleżanką pani Bożeny. Świat jest mały, prawda?
Tę opowieść i inne wspomnienia pani Bożeny można znaleźć TUTAJ.

olkusz_muzeum

Około 30 lat później zbiory uzupełniła kolekcja przekazana przez prof. dr hab. Annę Koźmińską-Kubarską i pilota Leona Kubarskiego. On brał udział w kampanii wrześniowej, a potem walczył w Powstaniu Warszawskim. Ona przez całą wojnę działała w konspiracji, min. jako kurier na szlakach zagranicznych. Choć w 1939 roku skończyła prawo, po wojnie profesor Kubarska poświęciła się medycynie. W 1969 roku na wiele lat wyjechała do Zairu (dzisiejsza Demokratyczna Republika Konga), gdzie pracowała na uniwersytetach w Kinszasie i Lubumbashi. Do Polski państwo Kubarscy wrócili w latach 90., a od 2001 roku systematycznie przekazywali swoje afrykańskie pamiątki olkuskiemu muzeum.

maski_olkusz_muzeum

Muzeum zwiedzaliśmy poza sezonem – w kwietniu – i byliśmy jedynymi gośćmi (w Luwrze nie ma takiego komfortu). Sympatyczna pani otwiera nam zamknięte zazwyczaj na klucz drzwi i opowiada o najważniejszych eksponatach. Zobaczymy tu maski rytualne plemienia Dogonów, różnego rodzaju instrumenty muzyczne, rzeźbione figurki mające zapewnić pomyślność i chronić przed urokami, a nawet niezwykły obraz ze skrzydeł motyli (na zdjęciu powyżej). Na wystawie znajdują się też zbiory związane z koczowniczym plemieniem Tuaregów: zdobione przedmioty codziennego użytku, broń oraz namiot mieszkalny ze skóry wielbłąda.
W tej samej sali stoi naczynie z piaskiem z Sahary. A nie mówiłam?

olkusz_wskazowki

 

  • Justyna

    Wybieram się tak od dłuższego czasu, bo już samo miasto mnie urzekło. Teraz już koniecznie muszę zaplanować wyprawę, mam nadzieję, że jeszcze w styczniu:-)

    • Mnie też trochę zajęło, zanim tak w końcu dotarłam, ale warto 🙂 W styczniu muzeum jest zamknięte w weekendy, więc trzeba to wziąć pod uwagę, żeby nie mieć niemiłej niespodzianki.